czwartek, 20 maja 2010

SMS....

A kiedyś skrobnąłem coś takiego.


SMS (ang. Short Message Service) - usługa przesyłania krótkich wiadomości tekstowych w cyfrowych sieciach telefonii komórkowej.

Spacerowali trzymając się za ręce. Szli powoli, małą, kasztanową alejką. Mimo jesieni było bardzo ciepło. Delektowali się ostatnimi promieniami słońca, które pożółkłym liściom nadawało złoty blask. Starymi drzewami delikatnie kołysał wiatr. Cichy szum liści komponował się ze śpiewem ptaków, a te, jakby czując ich miłość, śpiewały swoje pieśni jeszcze piękniej. A on, nie myślał o niczym innym, tylko o tym, jaki jest szczęśliwy… Otworzył oczy. Było ciemno. Stał, zapatrzony w gwiazdy. Sam. Na policzku błyszczała mu łza, odbijając blade światło księżyca. Był zły na siebie, że zawsze jak tylko zamknie oczy, myśli o niej. Blask wesołości dawno zniknął z jego oczu, zastąpiony matowym połyskiem zamyślenia. Zostało tylko ciche echo poczucia humoru, słyszalne jedynie w momentach, kiedy ma naprawdę dobry nastrój. A ten, coraz częściej zostaje wypierany przez smutek, czy melancholię. Nienawidził siebie, za to, że nie chcąc nikogo krzywdzić, krzywdził sam siebie. Bezsenne noce, wypełnione pustką, pragnieniem zapomnienia, marzeniami, zdarzały się coraz częściej.
– Nie mogę tak żyć - pomyślał. Wiedział, że musi podjąć decyzję. Powie jej to. Powie wszystko. Powie to co czuje. Kiedy nie było jej w pobliżu wszystko wydawało się takie proste. Ale widząc ją, po prostu nie mógł. Nie chciał tracić tego co miał. Fakt, było to nie wiele, ale zawsze coś. Dla niego był to chyba cały świat. Czekał tylko na ulotne chwile, kiedy może z nią porozmawiać, patrzeć w jej oczy, być blisko niej. Tak niewiele, a dla niego to cały świat…
Kilka dni później, wracając samochodem do domu, postanowił do niej zadzwonić.
- … Tak, słucham.
- Cześć, co robisz?
- Oglądam telewizję i jem kolację, a co?
- Nic…A co słychać?
- Przecież wiesz, od przedwczoraj się nic nie zmieniło. Po co dzwonisz?
- Tak tylko chciałem wiedzieć jak się czujesz, co dzisiaj robiłaś…
- Nie rozumiem ciebie czasami. Po co ci to wiedzieć?
Rozłączył się. Nie miał odwagi jej tego powiedzieć. Po chwili napisał smsa:
„Bo cię kocham głuptasie, nie widać tego…?” Wahał się chwilę, ale postanowił wysłać wiadomość.

* * * *

Z ciekawości włączyła kanał informacyjny. Usłyszała o jakimś wypadku. Już miała zmienić kanał, gdy zobaczyła znajomo wyglądający samochód. Zamarła z przerażenia. Chwyciła za telefon. Chciała się dowiedzieć czy to jego samochód. Zanim zadzwoniła, na ekranie wyświetliła się widomość. Czytając ją w telewizji mówili kto zginął. Kierowca nie zauważył samochodu jadącego z na przeciwka. Policja ustaliła, że korzystał wtedy z telefonu komórkowego…

* * * *

Oślepił go błysk. Czuł jak coś z ogromną siłą wyrzuca go przez przednią szybę. Leżał gdzieś na poboczu, półprzytomny, cały czas trzymając telefon w ręce. Ostatnie co widział to jego palec na przycisku „Wyślij”… Umarł. Samotny. Nie wiedział, czy jego wiadomość do niej dotarła… Ona wiedziała. Płakała całą noc. Całą noc i wiele nocy później…

wtorek, 18 maja 2010

Tribute to Kurczak...

Smutno mi, bo już cie nie zobaczę

Smutno mi, bo teraz jest inaczej,

Smutno mi, bo nas zostawiłeś,

Smutno mi, bo nic nie mówiłeś,

Smutno mi, bo ból jest rzeczywisty

Smutno mi, z powodów oczywistych,

Smutno mi, bo straciłem przyjaciela,

Smutno mi, smutno jak cholera...

niedziela, 16 maja 2010

Halo? To tylko ja.

Jakiś czas temu byłem na małej wycieczce, ot mały wypad za miasto na wiadukt, nic ważnego ani ciekawego. Do momentu aż zobaczyłem kawałek nadpalonego patyka i napis "Zenek tu był". Wtedy przyszło mi do głowy, że każdy/większość/sporo ludzi chce pozostawić po sobie jakiś ślad. Najczęściej jest to mniej lub lepiej przekazana pula genów, pod postacią mniej lub bardziej udanego potomstwa. Ale jako że potomstwo ma to do siebie, że nie zawsze jest takie jakie byśmy chcieli, więc ludzie szukają innych dróg. Tajemniczy Zenek z Napisu Pod Mostem wybrał jedną opcję. Oczywiście jego dziedzictwo przetrwa tyle ile przetrwa most, jednak zawsze to coś. Ja wybrałem trochę inny sposób. I mimo, że blog chciałem założyć już dawno, czekałem. Nie wiem na co, ale czekałem. Aż w końcu mi się znudziło i bloga założyłem. Lepiej późno niż wcale, nie?